Porządek w miejscu pracy - pojemniki narzędiowe

Ocena użytkowników:  / 0

Magazynowanie narzędzi, śrub, kołków i innych używanych w zakładach nie musi być uciążliwe. Wszystko zależy od ilości dostępnego miejsca, inwencji i odpowiednich pojemników, organizerów, pudełek i zawieszek. Aby oszczędzić czas na ciągłe poszukiwania właściwego przedmiotu, warto wybrać przydatne skrzynki narzędziowe i organizery.

W naszej ofercie znajdziesz szeroką gamę produktów ułatwiających układanie, transportowanie i przechowywanie od najmniejszych do większych narzędzi i materiałów. Skrzynki narzędziowe zaprojektowano tak, by najlepiej wykorzystać w nich miejsce. Właściwie przemyślany podział przegródek, pozwala na poukładanie narzędzi stabilnie i trwale. Warto podkreślić, że dostępne w naszej ofercie skrzynki wykonane są z bardzo trwałych tworzyw. Możliwe jest więc magazynowanie w nich i przenoszenie wszelkich przydatnych narzędzi, bez obawy, że budulec nie wytrzyma obciążenia i zostanie szybko uszkodzony. Dzięki szerokiemu aluminiowemu uchwytowi i aluminiowym zapięciom można w nich przechowywać i bezpiecznie przenosić aż do 30 kg ładunku.


Organizery i pojemniki warsztatowe posłużą do segregacji bezpieczników, śrub, bitów, kluczy i innych drobnych elementów. Transparentne wieczka pozwolą w szybki sposób przejrzeć zawartość. Systemy przenośnych szuflad czy zawieszanych pojemników warsztatowych to dobry pomysł na zagospodarowanie ściany lub otwartych regałów. Wszystkie organizery, skrzynki i pojemniki, oprócz otwartych pojemników warsztatowych mają szczelne zamykania. Zabezpiecza to sprzęt przed wilgocią, kurzem i pyłem o który ta łatwo podczas np. pracy.
Skrzynki narzędziowe są bardzo przydatne, zarówno zawodowcom, jak i osobom sporadycznie wykonującym naprawy w domu lub ogrodzie.

https://domtechniczny24.pl/skrzynki-pojemniki-warsztatowe.html
Niedługo pojawią się bezbarwne pojemniki NUF pozbawione wewnętrznych przegródek. Pozwoli to na magazynowanie sprzętu o większych lub nieregularnych kształtach. Przykładowo zasilacze z kablami, Dremel z wałkiem giętkim i kablem. Bo niby taki sprzęt jest mały ale zawsze mam kłopot co zrobić z przewodem.


Kasty i wiadra można wykorzystać do przewożenia i transportu zanieczyszczonych lub uszkodzonych części maszyn, pomp lub innych elementów.

 

Porządek w miejscu pracy 2 cz.

Ocena użytkowników:  / 0

Dzień dobry.
Wprowadziliśmy do naszej oferty regały warsztatowe - metalowe z półkami o wielkiej nośności i niewielkiej cenie. Dynamicznie rozwijająca się polska firma Metalkas, wdrożyła linię do produkcji regałów warsztatowych. Jak wytwarza się regały, można zobaczyć na filmiku na naszym kanale.
Firma wytwarza szeroką gamę regałów metalowych. Zostały one wyprodukowane i przeznaczone do pomieszczeń jako:

Regały do piwnicy, garażu na narzędzia i akcesoria, wkręty, tarcze ścierne, wkrętarki itp.
Regały archiwalne: na dokumenty i segregatory.
Regały magazynowe i warsztatowe.
Regały sklepowe.

Zanim zdecydują się Państwo na kupno regału metalowego, należałoby zastanowić się nad prawdopodobną nośnością i określić jego zastosowanie. Zalecamy zawsze ponadmiarowe zdefiniowanie wielkości obciążenia, zapewni to w przyszłości na szerokie zastosowanie regału.
Firma wytwarza regały w przedziałach nośności: od 40 kg do nawet 550 kg. Przeróżnych szerokościach i wysokościach. W naszym sklepie zdecydowaliśmy się na optymalizację wyboru. Biorąc pod uwagę cenę i logistykę, a także możliwość w przyszłości rozbudowania systemy składowania, wprowadzamy na stan model o jednej wysokości i szerokości, z nośnością 220 kg na półkę.
Pozwoli to na dowolną konfigurację regałów i zamianę półek bez konieczności przycinania lub dorabiania.

Regały mają nowatorski sposób montażu. Nasze regały posiadają segmenty wciskane lub skręcane śrubami.

Należałoby wiedzieć, że regały, których udźwig na półę wynosi od 40 kg do 90 kg są wytworzone w oparciu o półki metalowe, za to regały, których udźwig plasuje się w przedziale 90 kg – 600 kg zaopatrzone są wyłącznie w półki ze specjalnej płyty. Dodatkowo warto wiedzię, że do malowania regałów stosujemy ekologiczną farbę proszkową, co więcej do malowania niektórych produkowanych przez naszą firmę regałów stosujemy białą farbę posiadającą atest PZH pozwalający na przechowywanie żywności.

https://domtechniczny24.pl/rega%C5%82-magazynowy-1809045-cm-265-kg.html

Prowadzimy tylko jeden wymiar,

Do każdego regału dokładamy instrukcję obsługi z adnotacją, że zawsze regały trzeba po zmontowaniu przytwierdzić do ściany. Jest to bezwzględny wymóg, wystarczy 2 lub 4 kołki rozporowe o wielkości 10 mm i będziemy mieli pewność, że regał po obciążeniu nie przewróci się. Pamiętajmy bezpieczeństwo ponad wszystko.
Zapraszamy Tanie regały warsztatowe Dom Techniczny Wieluń.

W kieszeni McGyver

Ocena użytkowników:  / 0

Cześć.

     Wiele prostych w budowie towarów zrewolucjonizowało rzeczywistość. Jedną z nich jest taśma kablowa i taśma srebrzysta montażowa, ta dzięki której zbudowano Amerykę.
Jeden i drugi produkt opiszę w dzisiejszym poście.

     Zacznijmy od opaski kablowej, nazywanej powszechnie jako trytytki lub trytki. Bardzo proste w swojej konstrukcji. Opaska zaciskowa składa się z elastycznej, ząbkowanej taśmy, z jednej strony zakończona jest zwężeniem (szpiczasta końcówka) ułatwiającym jej przewlekanie, a z drugiej główką służącą do jej blokowania. Wewnątrz główki znajduje się zapadka, w trakcie montażu przeskakuje po ząbkach taśmy kablowej wydając charakterystyczny terkotanie, co chyba sprawiło, że powszechnie zwana jest trytytką. Montaż odbywa się kiedy taśma blokowana jest jednostronnie przez zapadkę. Zęby mają takie pochylenie, że montaż odbywa się bez trudu, a wysuwanie jest niemożliwe bez uszkodzenia opaski ( chyba że jej pomożemy podważając małym śrubokrętem zapadkę). Zmontowana opaska może być tylko bardziej zaciskana.

     Dzięki dużej wytrzymałości na rozrywanie systemu zapadki, trytytka zapewnia możliwość pewnego związania wiązki przewodów, kabli lub innych elementów, a także mocowanie ich do elementów konstrukcyjnych. Jednak zarówno budowa opasek zaciskowych, jak też stosowane do produkcji surowce powodują, że opaski kablowe występują w bardzo dużej liczbie typów i rodzajów, jedną z ciekawych przeznaczeń są opaski do kajdankowania.

Bazowym materiałem, z którego wytwarzane są trytytki jest poliamid 6.6 znany też pod nazwą nylon 6.6. Jest to tworzywo sztuczne z jednej strony elastyczne, a z drugiej wytrzymałe na rozciąganie. Nylonowe opaski kablowe z ząbkami na wewnętrznej stronie są aktualnie najpowszechniej stosowanymi opaskami zaciskowymi plastikowymi na świecie. Wielu producentów oferuje opaski kablowe tego typu, różnią się jedynie ceną. Obniżanie kosztów łączy się z stosowaniem tanich niejednorodnych granulatów lub regranulatów. Ma to wpływ na jakość opasek, zła jakość granulatu to na ogół twarde i kruche trytki. Pękają w czasie zaciskania, prawem Murphiego w najmniej oczekiwanym czasie.
Należy zwrócić uwagę, że jak większość plastików nylon 6.6 jest nieodporny na promieniowanie UV. Oznacza to, że trytytki wykonane z naturalnego nylonu 6.6 nie nadają się na zewnątrz i nie mogą być wystawianena działanie światła słonecznego. Żeby zagwarantować odporność opasek kablowych na promienie słoneczne do granulatu dodaje się czarnego pigmentuw odpowieniej ilości. Takie opaski mają najczęściej kolor czarny. Warto zerknąć na etykietę czy jest tam znak odporne na UV.


I drugi produkt: Duct Tape - srebrna mocna taśma. W Polsce ma już swoje miejsce, natomiast w USA jest obiektem kultu. Jak oznajmił Walt Kowalski (Clint Eastwood) w filmie "Gran Torino" do młodego chłopaka:
"Weź te trzy rzeczy - trochę WD-40, kombinerki (szczypce zaciskowe) i rolkę srebrnej taśmy. Każdy porządny mężczyzna da radę tym naprawić większość usterek."


     Do powszechnego użytku trafiła z armii. Wymyślono ją podczas II wojny światowej. Żołnierze potrzebowali czegoś czym będą mogli zakleić paczki z amunicja tak żeby była wodoodporna. Miała też być łatwa w rozdzieraniu by nie trzeba było używać noża. Bez wątpliwości jak łatwo można się domyślić pierwsza wersja była zielona zwyczajnie w kamuflażu dla wojska. Natomiast to co nie zmieniło się to trzy warstwowa budowa. Pierwsza warstwa tworzywo, w środku siateczka z płótna i trzecia to warstwa wodoodpornego kleju.

Nazwa DUCT TAPE powstała później gdyż na początku swojej kariery miała tylko numer kontraktowy. A nazwę wymyślili sami żołnierze. Najprawdopodobniej dla tego, że woda ścieka po niej jak po kaczce.

Żołnierze szybko odkryli, że taśma nadaje się nie tylko do owijania skrzynek ale i do reperacji broni, odzieży a nawet elementów pomp. Powszechnie była używana jako doraźny i prowizoryczny opatrunek. Po wojnie żołnierze przywieźli ją do domu i tak wystartowała jego kariera.

     Rozwijający się sektor budowlany i montażowy zybko znalazł sposób zastosowania taśmy. Sprzedawano ją jako łącznik przewodów grzewczych, klimatyzacji. I właśnie wtedy zmieniono kolor z wojskowego na srebrny i zaczęto ją powszechnie nazywać DUCT TAPE lub DUCK TAPE w zależności od producenta. Dziś taśmę produkuje wiele firm w różnyh kolorach i przeznaczeniach. Przykładowo Huricane Tape została zaprojektowana do zabezpieczenia szyb przed huraganowym wiatrem.
Natomiast dla wojska i branży militarnej dalej jest produkowana w wersji zielonej ale o znacznie większej wytrzymałości.
Natomiast NASA używa srebrnej taśmy do napraw w czasie misji kosmicznych i jest obowiązującym wyposażeniem każdego pojazdu kosmicznego. Do historii przeszło użycie jej do naprawy filtrów CO2 podczas misji APOLO 13 w 1970 roku.

Na zakończenie kubeł wody i pamiętajmy, że Taśma w wielu przypadkach jest tylko krótkotrwałym łataniem dziury, a nie końcowym rozwiązaniem konstrukcyjnym czy naprawczym.

Pozdrawiam

Czysta woda w domu czyli jak działa RO

Ocena użytkowników:  / 0

    Technika oczyszczania wody metodą odwróconej osmozy.
Weną do napisania tego tekstu jest obserwacja ludzi w marketach kupujących na masową skalę tanią wodę w butelkach. Z jakiego powodu to robią? - bo chcą mieć czystą wodę do picia, gotowania itd. Nie wiem czy wiedzą, ale ta woda nie pochodzi z ujęć głębinowych, tylko jest to kranówa oczyszczona przemysłowymi filtrami odwróconej osmozy i uzdatniona. Taką samą wodę można sobie zrobić samemu kupując domowy zestaw np. RO6. Jeszcze kilka lat temu takie filtry kosztowały ponad 600 zł. Dziś ze powodu rozpowszechnienia technologii cena spadła o prawie połowę. Tak samo filtry wymienne i membrana odwróconej osmozy są już znacznie tańsze. Czyli amortyzacja i wymiana filtrów nie obciąży tak naszej kieszeni.

    Wracając do wątku napiszę, czym jest proces odwróconej osmozy.
Żeby zrozumieć, czym ona jest musimy cofnąć się do szkoły, a dokładnie na lekcję biologii i przypomnieć sobie proces osmozy naturalnej.
Polega ona na samoistnym przenikaniu rozpuszczalnika przez membranę półprzepuszczalną w kierunku roztworu o większym stężeniu (w przypadku, gdy układ tworzą roztwór i rozpuszczalnik lub dwa roztwory o różnym stężeniu). Ciśnienie zewnętrzne równoważące przepływ osmotyczny nazywane jest ciśnieniem osmotycznym charakterystycznym dla danego roztworu. Jeśli po stronie roztworu o większym stężeniu wytworzy się ciśnienie hydrostatyczne, wyższe niż osmotyczne, rozpuszczalnik będzie przenikał z roztworu bardziej stężonego do rozcieńczonego, a więc odwrotnie niż w przypadku osmozy naturalnej. Taki proces nazywamy odwrócona osmozą (z ang. reverse osmosis). Co nam to daje? Ze względu na rosnące skażenie środowiska, w tym wody i jej ujęć mamy możliwość pozyskana wody pozbawionej zanieczyszczeń, lub znacznego ograniczenia zanieczyszczenia tej wody.
Membrana RO skutecznie ( 90-99%) usuwa min: metale ciężkie, wirusy, rtęć, ołów, kadm, stront, cyjanki, chlorki, bromki, arsen i inne. Dzieje się tak ponieważ ścianki membranymają mikro pory o średnicy znacznie mniejszej niż wyżej wymienione cząsteczki.
Aby skutecznie pozyskać wodę kompletuje się systemy filtracji składające się z kilku etapów. Najbardziej skuteczny w domowych warunkach jest sześciostopniowy system RO6.

    Pierwszy etap filtrowania to zgrubne dwa filtry sznurkowe 25 i 10 mikronów, oraz filtr węglowy.

https://domtechniczny24.pl/wkłady-i-filtry-wymienne.html


Koleby etap to membrana odwróconej osmozy. Jest ich kilka rodzajów w praktyce najczęściej używa się tą z numerem 75. Oznacza ona wydajność na poziomie 75 galonów, inaczej to 280 litrów na dobę. Tu sie trochę zatrzymam. Woda po przejściu przez membranę RO jest prawie całkowicie pozbawiona minerałów a picie samej takiej wody nie jest korzystne dla naszych organizmów. Na potwierdzenie tch słów przytoczę historię pewnej osoby, która przetestowała to niejako na sobie. Wybierając się na jednodniowe wycieczki rowerowe piła wodę butelkowaną o zawartości minerałów 150-300 mg/litr. Czyli taką Po RO i szybkim mineralizatorze. Osoba ta zaobserwowała, że pod koniec kilkugodzinnej jazdy miała częste skurcze. Było to efektem braku magnezu w organizmie. Kiedy przestawiła się na wodę źródlaną o wysokiej zawartości minerałów około 1500-1700 mg/litr problem zniknął. Wniosek z tego taki, że powinno się unikać wody bezpośrednio z RO i na takiej wodzie bazować. Oczywiście jedna szklanka nikogo nie zabije.
Żeby była jasność chodzi mi o picie czystej wody z RO. Jeżeli taką wodę użyjemy do zaparzenia np. ziół to wzbogacimy ją o gigantyczną ilość wartościowych składników, lub jak do tej wody wciśniemy odrobinę soku z cytryny. Kłopot ten po części rozwiązuje mineralizator.
Jest to kolejny element systemu. Jest on wypełniony dolomitem i ma za zadanie podnieść poziom wapnia i magnezu w wodzie.
Ciężko jest dokładnie napisać, jaki stopień zmineralizowania daje ten wkład, ale jest to w granicy 50-250 mg/litr. Ważne jest, aby mineralizator był ułożony w pionie.

Oto tabelka opisująca poziom zmineralizowania wody:

Klasyfikacja wód opakowanych wg stopnia mineralizacji (ogólnej zawartości składników rozpuszczonych)
Bardzo niskozmineralizowane: < 50 mg/l
niskozmineralizowane: > 50 –500 mg/l
średniozmineralizowane: > 500 –1500 mg/l
wysokozmineralizowane: > 1500 mg/l

    Jak widać woda z RO po mineralizatorze klasuje się w dolnej lub w środkowej granicy wód niskozmineralizowanych.
Jednym z dobrych rozwiązań powodujących że woda będzie mocniej zmineralizowana jest zamontowanie mineralizatora w pozycji stojącej. Wiem, że pierwotne ułożenie RO6tego nie przewiduje, jednak Pmyślmy:
Mineralizator to tuba z dolomitem, po pewnym czasie dolomit sie wypłucze i osiądzie na dnie. Z kolei na górze zrobi sie wolna przestrzeń i woda będzie przepływać nad dolomitem. Mineralizator w orientacji pionowej zapewni przepływ wody przez dolomit, aż do jego zupełnego wypłukania.

    Końcowym elementem jest zbiornik buforowy. Podczas jego używania trzeba pamiętać, aby raz na 2-3 lata poddać układ i ten zbiornik dezynfekcji. Ja robię to w ten sposób, że wyciągam zużyte filtry i membranę, łącze w układ zamkniety węże, do zbiornika pierwszego kielicha dodaje chloru do dezynfekcji basenów ( wystarczy z tabletki odłupać kawałek wielkości pestki od śliwki ). Jak chlor w kielichu sie rozpuści to powoli odkręcam wodę do zupełnego napełnienia zbiornika. Pozostawiam na 1-2 godziny i wylewam wodę. Potem znowu napełniam i tak do momentu, aż z kranika będzie lecieć woda bez zapachu chloru. Niekiedy trzeba płukanie zrobić 5-6 razy.
Do zdezynfekowanego układu montuję filtry, nowa osmozę i nowe filtry liniowe i gotowe.

    Nie ma, co panikować, na pewno woda z RO zapobiegnie kamienicy nerkowej, herbata, kawa, kompot czy zupa smakuje wyśmienicie. Najistotniejsze, że woda jest pozbawiona metali ciężkich a co one robią z naszym organizmem nie musze pisać. Tak jak z każdą ciekawostką techniczną trzeba trochę wiedzy, czasami pokombinować i można z niej korzystać bez obaw.

Pozdrawiam

Jak wybrać myjkę ciśnieniową

Ocena użytkowników:  / 0

Jak dobrać myjkę ciśnieniową.
     Myjki ciśnieniowe pozwalają na skuteczne mycie różnego rodzaju powierzchni. Siłą sprawczą jest tutaj woda wydostająca się z dyszy pod wysokim ciśnieniem. 100-150 Bar. Takie ciśnienie wody skutecznie czyści wszelkiego typu zabrudzenia przylegające do powierzchni. Trzeba pamiętać, że podłoże powinno być zwarte i wytrzymałe, aby nie okazało się, że zostanie ono naruszone w czasie mycia. Warto, wobec tego przed pracą sprawdzić na niewidocznej powierzchni siłę strumienia, i wyznaczyć pewny dystans powierzchni mytej od dyszy.
Wybierając myjkę ciśnieniową należy przede wszystkim zastanowić się, do czego będzie wykorzystana. Producenci myjek podzielili swoje produkty na:

  • Myjki typu hobby – mycie od czasu do czasu. 100-120 Bar
  • Myjki hobby - mycie regularne. 120-130 Bar
  • Myjki półprofesjonalne – częste mycie i czyszczenie. 130-140Bar
  • Myjki profesjonalne - codzienne wielogodzinne mycie i czyszczenie. 150-200 Bar

     Myjki typu hobby mają najczęściej nieduże rozmiary, są lekkie i poręczne. Ułatwia to ich przechowywanie. Pracują przeważnie z ciśnieniem od 100 do 130 bar i wydajnością nieprzekraczającą 350 litrów na minutę. Myjki te są przeznaczone do roboty okazyjnej lub codziennej, ale o krótkich interwałach czasowych nieprzekraczających 10-20 minut. Poprawne mycie takim sprzętem powinno wyglądać tak: w przypadku okresu pracy S3 30%-30 min. Myjemy bez ustanku przez okres 10 minut, potem robimy przerwę 20 minut i powtarzamy dziennie 2-3 cykle takiej pracy. Gwarantuje to nam, że sprzęt nie będzie się przegrzewać, a przez to będzie długo służyć.


     W przypadku myjek ciśnieniowych profesjonalnych lub półprofesjonalnych okres pracy i częstotliwość znacznie jest wydłużona. Urządzenia te mogą teoretycznie wykonywać pracę codziennie po klika godzin. Myjki ciśnieniowe profesjonalne pracują na ogół z ciśnieniem od 150-200 Bar ( przemysłowe do 250 bar) i wydajnościami od 600 do 1000 litrów na godzinę. Mogą pracować, jako maszyny zimnowodne i ciepłowodne. Te ostatnie są agregatami z wbudowanymi podgrzewaczami wody, zaprojektowanymi do pracy przemysłowej i oczyszczania znacznych powierzchni, wyjątkowo efektywnie dają sobie radę z zabrudzeniami ciężko rozpuszczalnymi w wodzie (tłuszcze, oleje, woski).
     W instrukcjach tych urządzeń pojawia się jeszcze jeden parametr: moc czyszczenia w kg/siłę. Jest to dosyć niełatwy do przedstawienia parametr bo inaczej będzie zachowywał się kilogram zanieczyszczenia w postaci błota a inaczej w postaci starego smaru lub kilogram asfaltu. Niemniej taki atrybut podaje nam przybliżoną wydajność czyszczącą myjki. I tak np. myjka ciśnieniowa Posejdon 5-41 Nilfisk ma moc czyszczenia 4 kg, przy przepływie wody 800 litrów na minutę i ciśnieniu 180 bar.
   Myjki mogą występować, jako narzędzia elektryczne kompaktowe, mobilne, stacjonarne i myjki z napędem spalinowym.
Następnym ważnym czynnikiem szczególnie w tańszych myjkach jest rodzaj głowicy pompy , a dokładnie materiału, z której jest wykonana. Mamy tutaj trzy rodzaje materiałów:


Tworzywo – w najtańszych myjkach typu hobby. Jedyna zaleta to cena.
Aluminium - myjki renomowanych firm typu hobby. Dobre parametry pracy, zadowalająca żywotność i cena.
Mosiężne – profesjonalne i przemysłowe. Najwyższa jakość i długa żywotność.


Innym ważnym parametrem jest możliwość regulacji ciśnienia. Pierwsza nasza myśl to pytanie po co? Przecież z całego powyższego tekstu wypływa myśl, że im wyższe tym lepsze. A no niekoniecznie, jeżeli mamy do wykonania wiele nietypowych prac np. mycie wielu małych silników, gdzie jest pełno niedużych, drobnych elementów, albo umycie korpusów detali z uszczelnieniami gdzie zastosowanie wysokiego ciśnienia mogłoby je uszkodzić, to celowym jest wykorzystanie myjki z regulacją ciśnienia.
Na koniec warto dowiedzieć się, jakie dana myjka ma wyposażenie podstawowe i czy jest dostępne wyposażenie dodatkowe. Do wyboru powinny być:
Rozmaitego rodzaju dysze i lance. Przeważnie spotykane to dysze rotacyjne typu turbo, dysze punktowe z możliwością rozproszenia strumienia, dysze płaskie.
Szczotki do mycia samochodu i innych powierzchni.


Pojemniki na detergenty, chemiczne środki czyszczące przystosowane do pracy z myjkami. Więcej informacji o myjkach na stronie http://domtechniczny24.net/index.php/myjki-odkurzacze
Ceny najtańszych myjek ciśnieniowych zaczynają się od 300 zł. Za taką kwotę można kupić przyzwoitą myjkę do pracy raz na jakiś czas - Nilfisk C 110.4 , nie powala parametrami, ale da się nią pracować. Za sprzęt lepszy do roboty typu regularne mycie w krótkich odstępach czasu trzeba wydać już w granicach 800 – 1000zł. Myjki półprofesjonalne nadające się do gospodarstw rolnych, małych firm budowlanych, serwisów i warsztatów pracy,to wydatek w granicach 1500-2000 zł. sprzęt ponad 2000 zł to myjki profesjonalne do pracy ciągłej, za myjki przemysłowe trzeba zapłacić od kilku do kilkunastu tysięcy.

Latarki mactronic wybrane 3 modele

Ocena użytkowników:  / 1

Trzy latarki Mactronic, MX-T160, Defender i Thunder. Wszystkie z serii tactical.
Witam
Nie będzie to kompletna recenzja lub porównanie wszystkich cech latarek, tylko zwięzły opis najistotniejszych, z mojego punktu widzenia zalet trzech modeli latarek taktycznych Mactronic.
Pierwsza z nich dość popularna, głównie ze względu na cenę i dodatkowe wyposażenie, to latarka M-force MX-T160. Niebywałą zaletą tego wzoru jest cena, poniżej 200 zł. Za taką kwotę otrzymujemy pakiet: latarka, wyłącznik żelowy, filtry lub dyfuzoryw kilku kolorach i montaż na broń w standardzie Picatinny. Latarka jest dedykowana do wiatrówek lub replik ASG. Zasilanie to jedna bateria lub akumulatorek CR 123, ja używam akumulatorka o pojemności około 800mAh i starcza na kilka godzin.


        Latarka M-Force MX-T160 ma diodę CREE XP-E o mocy 160 lumenów, w praktyce pozwala na dobre oświetlenie celu na dystansie do 20 metrów. Oczywiście zasięg skuteczny jest znacznie większy, bo grubo ponad 150 metrów.


       Drugi model jest bardziej zaawansowany, przede wszystkim jest dedykowany do broni palnej i co za tym idzie ma wysoką wytrzymałość na wstrząsy. Mam na myśli latarkę Defender . Pierwsze wrażenie, kiedy ją włączyłem to niezwykle duża moc w stosunku do wymiarów. W latarce zastosowano diodę CREE XM-L U2 o mocy 720 lumenów, nie mam możliwości testu, ale wydaje się, że ta liczba nie jest przesadzona. Latarka w zupełności poradzi sobie w dowolnym budynku, umożliwia na dobre oświetlenie celu na odległościach do 50 metrów. Zasięgu maksymalnego nie testowałem, ale myślę, że 200 metrów nie będzie dla niej problemem.

Zasilanie to 2 baterie lub akumulatorki CR123, lub akumulator dostarczany przez firmę Mactronic. W sprzedaży są także akumulatory stanowiące ekwiwalent 2 sztuk CR123. Nie testowałem tego rozwiązania, ale na dniach kupię 2 sztuki wraz z ładowarką, to będę coś więcej o tym wiedział. Tryb 100% jest zatrważająco energożerny, wystarcza na niecałe 1,5 godziny. Jak spadnie moc akumulatorów to latarka przerzuca się samoczynnie w niższy tryb. 

      Latarka taktyczna dostarczana jest bez dodatkowego oprzyrządowania, a ma go całkiem sporo. Trzy rodzaje wyłączników żelowych, jeden przełącznik PRO Cap, filtry w 3 kolorach. Do tego 2 rodzaje mocowań na broń Picatinny i na lufę. Akcesoria nie są tanie i trochę z zazdrością spoglądałem na pierwsze promocyjne pakiety sprzedawane przez Mactronic, gdzie w małym pokrowcu WZ był ślicznie poukładany dodatkowy osprzęt.


    Ostatnia latarka to absolutna nowość, moc 1020 lumenów, lekka, ale niezmiernie solidna konstrukcja oto latarka Thunder XTR. Wykorzystana dioda CREE XM-L2 pozwala na oświetlenie celu do 300 metrów. Miałem okazję na wieczornym marszu zobaczyć jej moc, powiem krótko: wrażenie było takie jak bym włączył długie w samochodzie. Nie mam pojęcia, bo do tej pory nie testowałem ile może świecić w trybie 100% na akumulatorach, ale podejrzewam, że nie dłużej niż 1 godzina. I oczywiście na ogniwach 18650 o pojemności od 3000-3600mAh. Latarka Thunder jest sprzedawana w jednej klasie, bez dodatkowego wyposażenia. W zestawie otrzymujemy latarkę, pokrowiec, adapter do baterii i 2 baterie CR123. Zapomniałem mamy jeszcze w zestawie dyfuzor, bardzo prosty z plastycznej gumy plus dwa szkiełka mleczne i bezbarwne.
    Fajnym rozwiązaniem jest sposób zmiany trybu pracy. Wystarczy przekręcić w prawo i lewo głowicę o 45 stopni i zmieniamy tryb na 100%, 25% i 2%. Nie zdołałem włączyć stroboskopu, ale nie studiowałem instrukcji, więc nie ma się co dziwić. Opis ze strony http://warsztattechnika.pl/index.php/aktualnosci-i-nowosci
Osprzęt dodatkowy to montaż na broń, taki sam jak do Defendera, wyłącznik żelowy i akumulatorki 18650 z ładowarkami.
To tyle pozdrawiam Rafał

Napęd do maszynki do mieszania farszu i mielenia mięsa

Ocena użytkowników:  / 2

Napęd do maszynki 22 i mieszarki do farszu.
Ostatnio przerabiałem pół świniaka, sam zupełnie bez niczyjej pomocy. Po zmieleniu 25kg mięsa na kiełbasy w jeden dzień, w tym 4 kg dokupionej pręgi wołowej na sitku 2,5mm nie czułem zupełnie rąk - czas na napęd.
W ręce wpadła mi skrzynka przekładniowa, ślimakowa z silnikiem na 230V, obroty wyjściowe 36/min.
Na start dorobiłem tulejkę do maszynki, bo stara wytarła się i mięso zaczynało wylatywać koło rączki.
Na tokarce przetoczyłem ślimak i dorobiłem, przedłużkę z zębatką, będzie zdejmowana, kiedy maszynkę będzie trzeba wymyć. Blokowana na zawleczkę.

Mocowanie z płyty OSB i desek, ( co w testach okazało się całkowitą porażką, ale o tym później).
Jeszcze osłona na łańcuch i wyłącznik. Po pierwszej próbie okazało się, że taka budowa nie gwarantuje sztywności.
Powstała wersja następna, napęd z przekładni przeniesiony na wałek, zamocowany sztywno na 2 łożyskach. Zakończenie płetwą, taki zabierak a na ślimaku rurka z wcięciem na zabierak, będzie można swobodnie wysuwać maszynkę do mycia.
Po pierwszym użyciu stwierdziłem, że łańcuch jest za długi i ma tendencję do przeskakiwania. Umocowanie całości na drewnianej konstrukcji to porażka, wszystko się trzęsie i luzuje.


Trzeba pospawać szkielet, konstrukcję i do niego zamocować napęd. W międzyczasie zaopatrzyłem się w mieszarkę do farszu, to zrobię jedną konstrukcję napędu do mielenia i mieszania.
Do pospawania konstrukcji posłużyła mi spawarka inwerterowa i elektrody niskotopliwe Rutweld 12. Całość wyszlifowane i pomalowane. Przy okazji miałem okazję sprawdzić cienkie tarcze do cięcia metalu, trzy rodzaje.
Wniosek: cięcie kątowników i prętów tanią tarczą za 2 złote to klęska, więcej kurzu niż efektu. Znacznie lepiej sprawowały się tarcze do metalu 125x1mm Dedra. Są niezmiernie żywotne ale tną wolno i zbytnio nagrzewają materiał. Najlepiej wypadły polskie tarcze do metalu 125x1mm Andre. Rząd zużycia podobny z tarczami Dery, jednak prędkość cięcia nieporównanie większa i znacznie mniej nagrzewają materiał. To taka wstawka do kilku linków, co nie znaczy, że nie pisałem prawdy. Wszystkie takie teksty staram się rzetelnie opisywać na bazie swoich własnych doświadczeń.

Jedyny kłopot, jaki się pojawił przy montażu mieszarki to było wywiercenie 2 otworów w stopce mieszarki. Nie wiem, z czego zrobili ją chińczycy, ale ta stal nierdzewna, dodatkowo śrutowana jest nadzwyczaj trudna do wiercenia. Wiertło kobaltowe INOX nie dało rady, mimo chłodzenia, wolnych obrotów i dużego nacisku. W ostateczności otwory wypaliłem elektrodą.

Do łatwego dźwigania napędu dospawałem uchwyt, który dodatkowo usztywnił ramę. W zależności od potrzeby mocuję maszynkę do mielenia albo mieszarkę wszystko na 2 śruby nierdzewne z podkładkami i nakrętkami. Konstrukcja jest taka, że łatwo jest wszystko rozebrać i co trzeba umyć. Jedyny feler to rozruch przy załadowanej maszynce. Jeżeli wyłączę w momencie jak w ślimaku jest duża ilość mięsa to silnik nie daje rady ruszyć ( pomimo kondensatora). Mam wtedy przygotowane szczypce płaskie, łapię nimi za zabierak i lekko cofam. Daje to wolny rozbieg silnikowi.

Pierwsza próba za mną. Całość sprawuje się świetnie, zamontuję jeszcze wyłącznik nożny i małą osłonę na łańcuch.

Sadpal - katalizator spalania

Ocena użytkowników:  / 0

sadpal do piecaWitam, pierwszy artykuł o Sadpalu napisałem kilka lat temu, teraz postaram się rozwinąć temat.
Lato się kończy i wielu z nas rozpoczyna myśleć o nadchodzących chłodach. Ci którzy mają domy ogrzewane gazem, olejem lub są podłączeni do sieci ciepłowniczej nie mają problemu. Lecz ze względu na nadal wysokie wydatki takiego komfortowego ogrzewania duża część społeczeństwa w dalszym ciągu opala swoje domy w tradycyjny sposób: węgiel, miał czy drewno, pelety.
W okresie jesiennym palimy sporadycznie i do tego celu większość z nas wykorzystuje drewno. Niby fajna sprawa ale po kilku dniach palenia na ściankach jest masę sadzy i trzeba często czyścić skrobać itd. Dzieje się tak dlatego że drewno jest wilgotne i w czasie spalania wytwarza się dużo związków smolistych, sadzy, i żywic. Wszystkie te związki niesłychanie łatwo osiadają na ściankach pieca, a ponieważ jest w dynie dużo pary wodnej to dochodzą do tego kwasy i w efekcie w dużym stopniu gorsze spalanie. Na marginesie dodam, że opisany poniżej Sadpal jest w znacznej części uzdrowić tą sytuację.
Gorsze spalanie jest spowodowane tym, że duża część energii musi być zużyta na usunięcie wody z drewna, natomiast powstała para wodna obniża na dodatek temperaturę spalania i w rezultacie mamy to co opisałem poprzednio. Czemu więc stosujemy drewno. Pierwsza sprawa to cena, wielu z nas pali drewnem z odzysku, część kupuje tanie drewno z odzysku: palety, stare budowy czy rozbiórki. Druga to, że drewno jest paliwem odnawialnym (w odróżnieniu od węgla), jeżeli w Polsce od lat nie zmienia się przestrzeń zalesienia przy jednoczesnym spalaniu drewna to znaczy, że jest to paliwo nie powodujące wzrostu CO2 w środowisku. Kolejna sprawa to popiół, ja swój wysypuję na ogródek jest znakomitym nawozem, natomiast popiół z węgla już nie.
Teraz nieco technicznie o Sadpalu, który jest doskonałym katalizatorem spalania sady.
Sadpal to mieszanka soli nieorganicznych, które w temperaturze powyżej 340 o C działa jako katalizator – dopala sadze, tlenk węgla, koksiku. Komponenty „Sadpalu” i „Sadpalu II” zaczynają być aktywne od 340 – 650 o C i powyżej tych temperatur realizując dopalanie sadzy w płomieniu, jak i spalanie sadzy w złogach żużlowych, na ściankach pieca. Związki, które uwalniają się z „Sadpalu” w temp. 340 – 650 o C nie zostały stwierdzone w czasie badań w spalinach wychodzących bezpośrednio z komina, jak i na wysokości czopucha. Świadczy to, że w pełni wchodzą w reakcję ze spalinami w okolicy płomienia – komory spalania. Część składników wchodzi w reakcję bieżącą spalin, część jest związana przez podłoże wchodząc w skład żużlu. Pozostająca ilość składników jest związana przez osady na ściankach komory spalania i płomiennikach – tu dopala się sadza a wraz z nią benzopiren. Penetruje i spulchnia złogi doprowadzając do oczyszczenia ścianek komory i płomienników.
Katalizator co najważniejsze, nie powoduje korozji stalowych elementów pieca – kotła, a wręcz wydłuża żywotność wymienionych elementów poprzez oczyszczenie powierzchni. Pod złogami występuje korozja niskotemperaturowa bardzo agresywna, brak złogów to brak korozji niskotemperaturowej. Ten wniosek producenta mogę potwierdzić sam, bo przez lata dodaję Sadpal i nie zauważułem żadnych oznak korozji wewnątrz pieca.

https://domtechniczny24.pl/sadpal-katalizator-worek-1kg.html

Stosowanie „Sadpalu” zmniejsza zużycie paliwa o 15 – 20% na skutek całkowitego lub prawie całkowitego spalania węgla, drewna, sadzy, tlenku węgla, koksiku oraz poprawy wskaźnika przepływu ciepła poprzez czyste ścianki komory spalania. O tyle minimalizuje się emisja różnych szkodliwych związków powstających w wyniku spalania. W obecności Sadpalu całkowicie dopalają się WWA typu 3,4 benzopirenu – czynnik rakotwórczy.

Przerobiony młynek

Ocena użytkowników:  / 0

Cześć
Gawęda zaczyna się, gdy to zakupiłem kapsułki Pau-drako, bo mój mały był chory i potrzebowałem czegoś opcjonalnego do antybiotyku. A tego świństwa nie chciałem dawać, nie dość, że drogie to jeszcze wytępi wszystko, co znajdzie na swojej drodze. Uważam, że antybiotyki winne być aplikowane do poważnych chorób a nie tak na dzień dobry, na nieduży katarek albo czerwone gardło. Ale to temat do oddzielnych rozważań.


W sklepie zielarskim nabyłem pojemniczek z kapsułkami, bardzo drogie, kapsułek było chyba 60 i prędko się skończyły toteż poszedłem kupić nowe, ale coś mnie tknęło i przeczytałem skład na etykiecie. Na początku pisało ekstrakt z zarąbiście wyselekcjonowanych odmian… na końcu drobnym druczkiem - (zmielona kora PAU drako), inaczej nie żaden ex-trakt tylko zmielona......Tak jest w większości wypadków, w związku z tym trzeba mieć swój pomyślunek i przez cały czas poszukiwać.


Zdecydowałem nabyć młynek i korę PAU-drako luzem (kilka razy tańszą od kapsułek) i sam mielić. Tak robię od pewnego czasu z innymi ziołami. Ale o tym później. Kupiłem młynek Boscha, ale średnio mielił, więc przeszlifowałem noże moim Dremelem 3000, najlepiej szło czerwonym kamieniem. Problem pojawił się jak mieliłem następną partię, tak się sprzęt nagrzał, że zaczął śmierdzieć. Na nieszczęście Bosch i inni fabrykanci nie projektują prześwitów wentylacyjnych, nie mówiąc juz o wentylatorkach. Postanowiłem więc zadziałać, odkręciłem pokrywkę i wywierciłem paręnaście przelotów wentylacyjnych. Super się tu przydała wkrętarka Boscha GSR 10,8V-LI-2+LB, i wiertło wielostopniowe.

Młynek w ten sposób przerobiony mieli trochę lepiej, nie grzeje się tak prędko ale szału nie ma. Wydaje mi się, że za kiepską moc i za duże ostrza.
Co do kompozycyj ziołowych to mam kilka. Podstawowa to mieszanka odpornościowa: Koci pazur, kora lapacho, jeżówka purpurowa, fiołek trójbarwny (mnóstwo rutyny), mięta do smaku, suszone owoce i kwiaty czarnego bzu. To wszystko mieszam drobię w młynku i dodaję witaminę C. Stosuję tak: jedna płaska łyżeczka do kubka, zalać gorącą wodą 15% objętości szklanki, jak wystygnie dodaję witaminę c, sok z aroni, pigwy i bzu czarnego (zależy, co tam mam). Napełniam wodą i gotowe, wypijam bez przecedzania, fusy nie pogryzą. Inne to żółciopędna i wzmacniająca wątrobę, oczyszczająca. Co drugi dzień piję dodatkowo szejka zrobionego z świeżo zmielonych ziaren siemienia lnianego, wiesiołka i ostropestu, plus witamina C.


Pamiętajcie, że nie powinno się składować za długo zmielonych ziaren czy ziół, bowiem olejki eteryczne parują, oleje nienasycone jełczeją i generalnie utlenia się to co może być wartościowe.
Pa pa.

Wymiana drzwi zewnętrznych

Ocena użytkowników:  / 1

Hejka

Prędzej czy później każdego dosięgnie remont. Istota ludzka już tak ma, że nie może egzystować przez cały czas w tym samym otoczeniu, lubimy odmiany. Da się przerobić odcień ścian, niekiedy wystarczy nawet przestawić meble lub powiesić coś na ścianie. Może to być souvenir z wakacji, dowolny obraz albo gadżet. Czasem należy coś podmienić, bo się popsuło, albo fatalnie działa. Tak było u mnie z drzwiami, zaczęło się od tego, że ocieplaliśmy dom i firma, która nam to wykonywała myła budynek z zewnątrz myjką, bo mieliśmy pomalowane wszystko wapnem i podłoże nie było spójne. Tak się fachowcy przykładali do roboty, że myjąc ściany polecieli również drzwi wejściowe i futryny. A przecież ta woda zapiernicza z ciśnieniem 100 atmosfer, albo lepiej. I ta woda powciskała się między drzwi i futrynę, zalała podłogę. O ile wodę w koło drzwi wejściowych można wytrzeć szmatą to tą, która weszła między futrynę i mur i tą, która została wtłoczona w drzwi gorzej. Na rezultat nie trzeba było długo czekać. Po kilku dobach zobaczyłem, że klamka do drzwi ciężko chodzi i drzwi trą o brzeg zaczepu. Ciężko było przekręcić klucz w wkładce. Musiałem dociskać klamkę i wtedy dało radę.

 

 

Po pewnym czasie wszystko zaczęło powracać do normy, tylko pojawiła się szczelina pomiędzy zawiasami i futryną. Lekko przypiłowałem pilnikiem tą blaszkę gdzie wchodzi zaczep zamka, jak się przekręca wkładkę i jakoś tam było. Kłopot zaczął się zimą, jak padał śnieg i mocno wiało to w jednym miejscu wpadało nam do wnętrza. Nie pomogły uszczelki, bo jak uszczelniłem od strony zawiasów to mi się drzwi nie chciały zamykać, a jak zamknąłem na siłę to się pojawiła szpara od strony zamka. Czyli kicha, futryna pogięta, drzwi zwichrowane, trzeba wymienić. Oczywiście nie w zimie, ale na wiosnę. I tak się przymierzaliśmy do drewnianych, aluminiowych. Wybór padł, na aluminiowe, bo się nie powyginają jak je zaleje. Wyłączną wadą jest to, że nie ma tak dużego asortymentu klamek jak w przypadku drzwi drewnianych, wyłącznie wkładki są takie same, no, ale coś za coś. Jeżeli już mowa o wkładkach to warto przy wyborze pomierzyć sobie odległości od środka drzwi do brzegu szyldów. W przypadku drzwi aluminiowych zewnętrznych nie ma wkładek standardowych, wymiary są różne. My wybraliśmy wkładkę z jednej strony gałka od wewnątrz a z drugiej normalnie klucz. Jak co to idzie szybko zamknąć od wewnątrz na gałkę a nie zabawiać się kluczem.

Wkładka do zamka

Ocena użytkowników:  / 0

Hej

Bezustannie spotykamy się w sklepie z dylematem nabywców dotyczącym wyboru odpowiedniej wkładki do drzwi. I nie chodzi mi tutaj o kwestię czy wkładka ma być zwykła czy antywłamaniowa bo to sobie klient sam musi zdecydować. Tylko o rozmiary wkładek do zamka. Aby dobrać odpowiednio wkładkę do drzwi trzeba: zmierzyć odstęp od brzegu drzwi do osi zamka „a” od strony wewnętrznej. Do niniejszego wymiaru dodać grubość szyldu. Uzyskany wymiar „A” jest minimalnym wymiarem wkładki do zamka od strony wewnętrznej, można doliczyć 2-3 mm. Podobnie trzeba postąpić od strony zewnętrznej "b" plus wymiar szyldu wychodzi „B” minimalny rozmiar wkładki od strony zewnętrznej. Zwrócić szczególną uwagę na głębokość szyldu zewnętrznego, można do tej liczby dorzucić kilka milimetrów 2-3 mm. Jeśli wkładka będzie wystawać nieco więcej niż powierzchnia szyldu to nie szkodzi, nie będziemy rysać kluczem powierzchni szyldu, ale nie za wiele. A mosiężne szyldy są zazwyczaj lakierowane i po pewnym czasie nieładnie to wygląda.

Woda z nieba jest za darmo

Ocena użytkowników:  / 0

hydrofor do wodyDzień dobry powtórnie

Po poprzednim rachunku za wodę powiedziałem dosyć. Żeby Polak musiał opłacać tak zawrotne sumy za wodę, która jest naszą, własnością. Mam na myśli nas Lachów. I co można zrobić?  W rzeczy samej samemu zdobyć każdymi możliwymi sposobami wodę. Po pierwsze woda pada za friko z góry, wiem taki frazes, ale w dzisiejszych czasach czasami powinno się się cofnąć w myśleniu do dawnych wieków. W owym czasie żywność nie nabywało się w sklepach tylko samemu załatwiało. Podobnie wodę. 

Ale do rzeczy, z nieba leje gratisowa woda, wystarczy ją nazbierać do zasobnika a dalej pompa do wody, wąż i gotowe. Można nawadniać ogródek, krzaczki, kwiatki i cokolwiek tam, kto ma. Zbierając wodę można skorzystać, rynny, z których znacznie sika się woda.

Dalszy sposób to studnie, i tu są dwa, no trzy typy. Jedna trywialna, trzeba wykopać na taką głębokość, by woda gruntowa zdołała nalecieć, i w owym czasie można wsadzić pompę głębinową. Taka pompa zapewnia ciśnienie, jest to pompa zanurzeniowa. Drugie wyjście to hydrofor. Czyli pompa zewnętrzna, która zasysa wodę z studni i tłoczy ją pod ciśnieniem na spore odległości. Są takie pompy hydroforowe, które zdołają pchać, tłoczyć wodę na 100 metrów w górę ( hydrofor mh inox 2500).

Inne studnie to studnie chłonne, czyli takie, które zbierają wodę z systemu odwodnienia, drenażowego wokół domu lub z łąk. Takie studnie mają tą wadę, że w okresie suszy są przeważnie puste. Inny rodzaj studni to kolektorowe, chociaż inaczej winno się na nie mówić zbiorniki kolektorowe. Do takich zasobników odprowadza się wodę z rynien, zwykłych ścieżek opadowych. Studnie takie zbierają wodę płynącą po powierzchni. Są w większości wypadków uszczelniane od wewnątrz żeby zebrana woda nie wyciekała na zewnątrz do podkładu. Z wszystkich tych studni można pompować wodę zwykłymi pompami zanurzeniowymi, wirnikowymi, które nie dają ciśnienia, ale mają nielichą wydajność. Pompy zanurzeniowe mają różne zdolności pompowania wody na różne wysokości. Z reguły jest to wysokość 6 metrów, przy takich najtańszych (wq 180f, wq 450 f). Inne pompy zdołają pompować wodę nawet na wysokość 28 metrów np.: WQ 3-24-0,75.

 

 

Takie podejście do magazynowania wody jest jak najbardziej rozsądne, uniezależnia nas od systemów wodociągów, które mogą za sprawą lokalnych wybitnych polityków wpaść w całkowicie prywatne łapy a w takim przypadku może być ciekawie. Tak czy inaczej zaczynam gromadzić wodę, pompować, podlewać i tyle. A jak by, co to przelewanie wody pompami elektrycznymi można zastąpić pompowaniem pompami manualnymi. Trzeba się, co prawda namachać, ale przecież ruch to zdrowie, takie pompy ręczne do wody zwane skrzydełkowymi są produkowane w kilku odmianach, zależnie od efektywności np. KN-1 ma wydajność 17l na minutę, a najogromniejsza KN-5 53/ litry na minutę. Oczywiście wydajność zależy od własnej tężyzny.

Nowe koła w kosiarce

Ocena użytkowników:  / 0

koło do kosiarkiHejka

Dzisiaj mi przypadła niesamowita fucha, inaczej koszenie trawnika. Aczkolwiek mam nieco inną opinie w kwestii ścinania trawy. Nie jest to do końca dobra rzecz, jeżeli chodzi o mikro środowisko naszych małych zielonych wysepek, a mianowicie nie pozwala do zakwitnięcia roślin. Cierpią na tym owady, pszczoły, bąki i inne. Dalej powodujemy, że nasze trawniki przemieniają się w monogamiczne uprawy bez wielości roślin. Ginie przez to dużo roślin, ziół. Coraz to mniej jest naturalnych przydomowych ogródków z ich niegdysiejszą różnorodnością . Dobra, ale nie o tym miało być, miałem nabazgrać o koszeniu trawy a tak naprawdę o wymianie kółek do kosiarki. Ale po kolei. 

Paliwo było, olej również, więc odpaliłem kosiarkę i po kilku minutach pchania zrezygnowałem. Coś trudno szło, powodem były koła kosiarki, a w rzeczy samej to, co po nich pozostało. Postanowiłem je zamienić, i tu zrobiłem rozeznanie, oryginalne nie wchodziły w grę, bo kosiarka zakupiona gdzieś tam, więc wybrałem sklepik z kółkami. Mieli porządne polskie koła do kosiarek z łożyskami albo bez. W sumie taka sama konstrukcja tyle, że te bez łożysk były ślizgowe. Wybrałem dwa większe koła na tylnią część z łożyskami i dwa mniejsze bez łożysk na część przednia kosiarki. I zakupiłem jeszcze trzpienie do mocowania, bo stare były ogromnie skorodowane. Posmarowałem przednie koła na tulejach smarem litowym ( bo taki akurat miałem w garażu). I dawaj na trawnik. Szło pięknie, te nowiutkie koła w kosiarce są niewiele szersze i lepiej się jedzie, jestem kontent tylko zapomniałem sprawdzić czy są ostre noże, toteż trawa była trochę porąbana. Okazuje się to tym, że po kilku dobach robi się kapkę żółtawa na wierzchu.

 Po koszeniu wyczyściłem kosiarkę, naostrzyłem noże na ściernicy, bo kilka razy najechałem na kretowinę i skończone. A i ostrzyć warto ostrożnie na szlifierce stołowej, bo można przyjarać noże, chyba, że mamy szlifierkę na wodę wolnoobrotową. Jeżeli nie to powinno się, co pewien czas chłodzić nóż w wodzie. I można odprężyć się, w sumie uwielbiam zapach świeżo skoszonej trawy.

Katalizator spalania sadzy

Ocena użytkowników:  / 0


katalizator sadpalCzołem

Sezon grzewczy już się ruszył, co prawda palenie w piecu nie jest moim ukochanym zajęciem, no, ale jak trzeba to się robi.  I tak rutynowy rytuał: wstawać wcześniej o świcie,  założyć się w ubrania robocze, maska przeciwko pyłowa lub lepiej przeciwko gazowa na twarz, rękawice na ręce i do kotłowni. Usunąć popiół, doprowadzać do czystości piec, co jakiś okres posprzątać górny szyber do tego celu są szczotki kominiarskie, generalnie horror. A jeszcze ten straszliwy, ciemny, smolny nalot na wewnętrznych ściankach pieca. To mnie doprowadzało do szału. Miał wiadomo jak sie pali powinien być wilgotny w czasie spalania emituje się cała mnóstwo związków sadza, smoła i takie tam inne i oblepia palenisko od wewnątrz, smoła może być bardziej lepka a niekiedy mniej, ale zawsze mam problem z usunięciem tego świństwa, które obklejając wewnętrzne ścianki w znacznym stopniu zmniejszało sprawność pieca. 

Można powiedzieć, że smoła działa jak izolator, im warstwa jest grubsza (oblepiona dodatkowo popiołem) tym mniej energii z spalanego miału lub żaru, przedostaje się przez stalowe ścianki do wody, a więcej leci w komin, czyli strata kasy (nie mówiąc już o sąsiadach, którzy wdychają to wszystko, na pewno nie na zdrowie). Nie mam pojęcia jak to obliczyć, ale wiem, że jak palenisko jest ekstra czyste to woda w rurach, nagrzewa mi się migiem, a jak piec jest zanieczyszczony to bardzo wolno, logiczne!

Następna sprawa to komin, który należy czyścić przynajmniej raz w roku, bo zachodzi sadzą i tu też koszty, bo albo zapłacić kominiarzowi lub samemu nabyć wycior do komina i drut lub sznur. Trzeba wtedy wejść na dach ewentualnie od spodu, a jak wspaniale wtedy się wygląda :)

No i docieram do końca. Kumpel powiedział mi, że jest takie coś jak katalizator spalania sadzy, różne są na rynku, ale najbardziej cieszący się popularnością i skuteczny jest Sadpal. To taki zielonkawy proszek, niepalny i nie wybuchowy, którego dosypuje się do paliwa ( miału, węgla, drewna) i wtedy piec jest w środku utrzymany w porządku. Jak go zakupiłem w sklepie internetowym i wsypałem pierwszy raz to płomień zabarwił mi się na żółto-zielono i dym z komina leciał nie czarny jak zazwyczaj, ale białoszary albo taki biały. Znaczy to, że spalanie jest pełne. Na opakowaniu pisało, że stosowanie go jest ekologiczne, no i ma to sens analogicznie jak katalizatory w samochodach, dopalają paliwo i mniej substancji toksycznych przedostaje się do powietrza.

Teraz nieco o efektach stosowania Sadpalu, co zauważyłem: piec jest w środku siwy albo biały, to zależy ile dodam proszku. Tak na oko to dozuję za każdym razem plus minus dwie czubate łyżki stołowe na wsad (piec mam 60kW). Jak sypnę więcej sadpalu to jest w środku suchutko i biało, rewelacyjnie to wygląda. Czyścić palenisko i tak należy, bo popiołu to jest od groma, ale jest on wypalony i nie ma z tym problemu. Natomiast na ściankach robi się tak łuska jak na wyschniętych jeziorach, i odpada po czasie. Na koniec wpiszę, co powiedział mi znajomy jak zawołał kominiarza żeby tak na wszelki wypadek wyczyścił komin, kominiarz po pracy zszedł z drabiny zagadał, że komin był bez zabrudzeń, bo chyba ktoś go niedawno czyścił albo stosujesz pan, Sadpal.

Wentylacja między pokojami

Ocena użytkowników:  / 0

otwornica do metalu drewnaCzołem

I raz jeszcze moja wkrętarka i dopiero co kupiony komplet otwornic do metalu i drewna umilił mi życie, i mam wymówkę żeby w przyszłości zakupić coś do warsztatu. Ale od początku.

Każdy z nas ceni sobie wyjść na świeże powietrze, nie znam człowieka, który by lubił żyć w stęchłym pomieszczeniu, pełnym pleśni i smrodu. Na razie w sezonie zimowym, znaczna część polskich domów zaczyna takie pomieszczenia przypominać. Sami tego nie czujemy, bo człowiek przyzwyczaja się do własnych zapachów, ale ktoś z boku od razu zwietrzy nieświeże powietrze. Dzieje się tak, od czasu gdy w Polsce rozpoczęto wymieniać stare nieszczelne okna drewniane, na ekstra hermetyczne okna plastykowe. I tu taka mała uwaga, nasze stare bloki lub mieszkania nie były konstruowane z skutecznie działającym układem wentylacji, gdyż nieszczelne okna nam to zapewniały.

I mamy stare pomieszczenia, mieszkania z nowiutkimi oknami i w dodatku ściany budynków oklejone styropianem. Zechciej zrobić takie doświadczenie, dwa jabłka jedno położyć na parapecie, a drugie zawinąć w worek foliowy i również położyć na parapecie. Po tygodniu zauważycie, co dzieje się z jabłkiem bez wentylacji. Podobnie jest w naszych domach.  I zaczyna się ukazywać na ścianach pleśń, a jeszcze jak się, wygipsuje ściany to już zupełnie. Więc pędzą panie i panowie i kupują w sklepach chemicznych środki na pleść, na ogół na bazie podchlorynu sodu, i nie dość, że trują nas pleśnie to jeszcze chlorem trujemy się sami. A problem nie leży w tym. 

Co gorsza są ludzie, którzy aby zaoszczędzić na energii cieplnej zaklejają pozostałe otwory wentylacyjne, żeby ciepło nie uchodziło, zgroza.  Nie tędy droga. 

Ciało człowieka potrzebuje czystego powietrza (czasami wentylacja się nie sprawdza, w szczególności jak sąsiad pali śmieciami, ale to tak na marginesie) do prawidłowego funkcjonowania, powietrza pozbawionego zanieczyszczeń, obfitego w tlen.

Wentylacja bazuje na dostarczeniu powietrza do pomieszczenia i usunięcia zużytego powietrza.  Tym samym nie można poprzestać na nawietrzakach, lub tylko kratce wentylacyjnej. O ile mamy taką kratkę.

 Jeżeli jest WYJŚCIE to konieczne jest też WEJŚCIE. W starych budynkach, jeżeli jest jedynie kratka w ubikacji i kuchni to powinno się w każdym oknie zainstalować nawietrzaki i w drzwiach pomiędzy pokojami, nawiercić otwory, aby powietrze mogło się swobodnie przemieszczać. Ja uczyniłem tak w wszystkich drzwiach i oknach i problem znikł. Wystarczy wkrętarką akumulatorową za pomocą otwornicy do drewna i metalu zrobić otwory i zamaskować je rozetami z tworzywa, są takie otwornice do metalu i drewna w kompletach albo na sztuki. Wybrać trzeba średnicę otwornicy nieco większą od rozetek. Wygląda to estetycznie i jest funkcjonalne. Jest trochę zimniej, ale wystarczy się odrobinę cieplej ubrać i delektować świerzym powietrzem i nie zapominać o spacerach i wietrzeniu przed spaniem.

 

 To tyle

Historia pękniętej nagrzewnicy

Ocena użytkowników:  / 1

palnik propanbutanWitka

Nie znoszę takich sytuacji, wyobraźcie sobie jedziecie z całą rodziną do domu, do przebycia nadal 135 km i niespodziewanie przestaje działać grzanie w samochodzie, a na zewnątrz mróz -5 stopnie. Małolaty marzną żona narzeka ja cały zestresowany. Dobrze, że należący do mnie Land Cruiser HDJ 80 ma 2 nagrzewnice i wysiadła ta z przodu a tylnia działała, zatem jakoś dotarliśmy. Na następny dzień żona chora i dzieciaki też zaczęło brać. Z tej przyczyny jadę do mechanika i rozbieramy cały kokpit praca na 5 godzin, przy okazji nieco zaczepów plastikowych się popsuło (zaiste same się popsuły). No, ale dobrze nagrzewnica wyjęta a w środku tyle brązowo-rudej mazi brudu, że zgroza. Przemywałem to cały dzień, wlewałem kwas solny i sodę, udało się przemyć do tego rzecz jasna kilkukrotne czyszczenie całego układu chłodzenia. Jak wiele tam było syfu takiej rdzawo-brunatnej mazi, podejrzewam, że uprzedni właściciel chciał uszczelnić chłodnicę i wsypał najogromniejsze przekleństwo z dodatków do samochodu, które człek mógł wymyślić.

- uszczelniacz do chłodnic, ten brud oblepił ścianki wewnątrz układu chłodzenia i stąd mój problem.

Ale to nie koniec. Okazało się, że nagrzewnica ma popękane obydwa króćce, wlotowy i wylotowy, myślę, że dlatego ktoś wlał to świństwo. Jak oczyściłem nagrzewnice to dało się zobaczyć te rysy na rurkach mosiężnych. A jeszcze dodam, że pierwej w samochodzie cały czas było czuć  woń płynu chłodniczego, ale nie wiedziałem, co może być przyczyną teraz już wiem.

     No i obecnie problem, co robić? Oryginalna nagrzewnica cena kosmiczna jak większość oryginalnych części do Land Cruisera ( mój rocznik 1994 HDJ 80), na allegro szukałem, ale nie wyszukałem zresztą nawet to, jaką miał bym gwarancję, że wsio z nią było by ok. No i tu zdecydowałem wziąć sprawę w swoje ręce, ponieważ moim hobby  jest odlewnictwo rekonstrukcyjne min. sprzączek do pasów średniowiecznych, i jedną z technik w calej tej zabawie jest lutowanie twarde, więc. Wytrawiłem obydwa króćce kwasem lutowniczym, przeczyściłem włókniną szlifierską, odpaliłem mój super palnik propan butan perun,  lut srebrny w rękę i cheja. Na polutowanie zużyłem prawie całą laskę lutu srebrnego różowego. Lutowałem lutem 25 procent srebra, potrzebuje on trochę większej temperatury, ale jest dozwolone nim zalewać szersze szczeliny niż lutami o wyższej zawartości srebra tymi niebieskimi żółtymi i zielonymi. Tam jest srebra 30 45 procent czyli bardzo dużo.

    Efekt był niezwykły, oprócz tego, że zalałem szczeliny to wzmocniłem jeszcze kolanka na zgięciu, mechanik jak zobaczył nagrzewnicę to wyraźnie widziałem, że był lekko zszokowany, na początku mi odwodził lutowanie, jako bardzo niepewne. Ale ja wiem, że taki lut srebrny jest niezwykle trwały, odporny na korozje i tak dalej.

   Po zmatowieniu wszystkiego do kupy jeszcze raz parę godzin, zalaliśmy chłodnicę zwykłą wodą (na szczęście była odwilż ) i pojeździłem z ta wodą  dwa kwadranse. Potem wylałem ją i tak parę razy. Na koniec zalałem płynem chłodniczym. 

 Jakie to boskie uczucie siedzieć w samochodzie z sprawnym ogrzewaniem.

Wiertła do gresu w akcji

Ocena użytkowników:  / 0

wiertło diamentowe do płytekDzień dobry

Teraz trochę o takiej banalnej rzeczy jak zawieszenie półki – tak to można zapewne określić w kabinie prysznicowej. Żona postanowiła podmienić starą zardzewiałą na nowiutką niby nierdzewną, ale coś mi się wydaje, że za taką niską cenę to jest niechybnie produkcja nierdzewno podobny, czas pokaże. Nieważne generalnie uszykowałeym się jak zawsze profesjonalnie do takiej operacji, czyli gąsior piwa raciborskiego, wykrywacz przewodów, wkrętarka i wiertło do wiercenia bez udaru. Oznaczyłem poziomicą pion, drutów pod płytkami nie było i zaczynam wiercić, a tu niespodzianka. Wiertełko ślizga się jak ja ostatnimi czasy na lodowisku. Przypomniałem sobie, że szare płytki na ścianie były chyba gresowe, jak bym wiercił 50 cm wyżej to tam są zwykłe szkliwione. No i co teraz? Udaru nie włączę, bo płytki popękają, a i tak niewiadomo czy by się udało przecież taki gres to horrendalnie twardy. Wobec tego powiedziałem sobie, że już nigdy nie dam się namówić na gres w łazience. To jest bez sensu, mrozoodporne płytki na ścianę, i jeszcze o twardości takiej, że jak bym je dał na podłogę to się nie zetrą przez 1000 lat. Tylko szkliwione do wnętrz, no chyba, że kwestia koloru.. No dobra, ale problem pozostaje, jedyne wyjście to wiertła diamentowe. Są dwa rodzaje: takie z nasypem diamentowym np.: wiertła diamentowe do gresu Graphite, lub dużo droższe z segmentem diamentowym dostosowane do adaptera, który podaje wodę, np.: wiertła do gresu Rubi. Woda w Rubi jest podawana pod ciśnieniem wężykiem i przez środek wiertła, ochładza i wypłukuje urobek.

Pierwsze Graphite z nasypem wiercą w gresie maksymalnie 10 - 11 otworów, a te Rubi to setki. Mnie potrzeba wywiercić tylko 4 no i może jeszcze później kilka. Więc wziąłem Graphite 8mm. Takie wiertło powinno pracować na mokro i z prędkością nie większą niż 200-400 obrotów na minutę. Więc do wiercenia wyłącznie wkrętarka akumulatorowa.

 Jak się wierci w podłodze to nie problem, bo wystarczy z plasteliny ulepić taki wał i wlać tam troszkę wody, gorzej jak to jest ściana, wtedy albo adapter do otwornic, albo wężykiem z kranu polewać, trochę się nabrudzi. Operacja trwała całkiem długo, bo taki otwór to się robi z kilka minut, ja się nie spieszyłem, grunt, że wyszło. I jeszcze trochę o technice, zaczynamy wiercić pod kątem – wcinamy się najpierw jedną stroną a potem zagłębiamy wiertło w całości pod kątem 90 stopni. I gotowe, półka utwierdzona, kabina posprzątana, piwo wypite, można zażywać kąpieli. 

 

Jak oczyścić przypalony garnek

Ocena użytkowników:  / 1

Kłaniam się

W obecnych czasach kucharzenie staje się co chwila prostsze, a to za sprawą potężnego i globalnego dostępu do wszystkiego, co potrzebne w tym zawodzie, i nie mam na myśli tylko przepisów w Internecie. Półki w marketach uginają się od różnorakiego gatunku sprzętu AGD, przypraw, nożyków, książek kucharskich i ładnych garnków ze stali nierdzewnej. 

 Każdemu z nas, sporadycznie zdarza się przyjarać tego rodzaju garnek, albo chyba to, co w garze. O ile jest to delikatne przypalenie trwające chwilę, to da się wywalić przypaloną zawartość wlać wrzątku z płynem czy solą, odczekać paręnaście minut i zmyć szczotką z tworzywa. Zwykle taki operacja się udaje i w najlepszym przypadku nie pozostają żadne cienie na dole garnka. Gorzej, jeżeli spalimy potrawę tak, że na spodzie garnka będzie gruba zwęglona skorupa, a w kuchni widoczność zmaleje jak w gęstej mgle, co w tym czasie robić? Kuchnię można wywietrzyć a garnek szkoda wywalić.

 Postaram się napisać, co w takiej sytuacji najlepiej zaradzić. Musimy przygotować: szpachelkę, wkrętarkę z regulacją obrotów, krążek elastyczny na rzep, włókninę polerską ziarno 60, 120, 240, ściernicę trzpieniową z włókniny ziarno 60, 240 i ewentualnie włókninę stalową o numerze 2, 0 i  00. 

Najistotniejsze to zaczekać, aż gar wystygnie, wtedy zalać niewielką ilością wody z solą (pod żadnym pozorem nie wlewać wody do gorącego garnka, albowiem można wykrzywić dno). Dobrze jest go przenieść na balkon, tak aby nieznośny zapach nie roznosił się po domu. Potem wąską szpachelką usunąć zwęglone części, tak, aby nie było większych kawałków przylegających do spodu garnka, to czasem trwa, jednakże dobrze jest uzbroić się w wytrwałość i sumiennie wyczyścić dno. Po tym etapie płuczemy gar i osuszamy go, wolno lekko podgrzać nad gazem, jednak bez pośpiechu. Montujemy na wiertarkę krążek z rzepem i przytwierdzamy do niego włókninę 60, obroty nastawiamy na plus minus 500obr/min. I czyścimy nieznacznie dociskając spód garnka. Trzeba baczyć, aby nie ocierać gumą o boki garnka. Po kilku minutach garnek, jego dno powinien już być w miarę czysty, należy wówczas przetrzeć go suchą ścierką i sprawdzić czy nie pozostały gdzieś plamy, jeżeli tak to akcję ponowić. Jeżeli dno będzie już czysty zamieniamy włókninę na 120, później 240 i powtarzamy za każdym razem operację, ale trochę krócej. Po wyczyszczeniu dno powinno mieć satynową nawierzchnię bez widzialnych głębszych rys. Dalszy etap to polerowanie brzegów garnka i tu działamy analogicznie jak przedtem. Wpierw montujemy na maszynę ściernicę trzpieniową z włókniny o ziarnie 60, później drobniejszą 120 lub 240. Po wyczyszczeniu boków gar winien być jak nowy. Jeżeli gar był w środku polerowany to można jeszcze wykończyć go pastą woskową i filcem. 

 

 Jak ktoś nie posiada wiertarki może to samo zdziałać ręcznie za pomocą wełny stalowej grubość 2, 0, 00. Jednakże w wypadku czyszczenia manualnego musimy liczyć się z tym, że spędzimy masę czasu i w żadnym razie nie uzyskamy tak cudownego rezultatu jak w przypadku polerowania mechanicznego.

Jak naostrzyć noże domowe

Ocena użytkowników:  / 1

osełka ceramicznaNóż od setek lat towarzyszy człowiekowi i nieustannie mamy z nimi ten sam kłopot. Po jakimś czasie staje się nieostry i miast kroić to gniecie i miażdży, lub po prostu ślizga się po powierzchni krojonej. To prawda, nawet najdroższy nóż prędzej czy później się przytępi. Kupując nóż musimy pamiętać o jego pielęgnacji, nie licząc mycia powinno się go systematycznie ostrzyć. Lepiej często i delikatnie niż rzadko. Idealnie było by przed każdym użyciem kilkakrotnie przeciągnąć ostrze po ostrzałce.

 

Czas, więc na praktykę jak ostrzyć.

 

Początkowe sprawa to, jaki nóż chcemy naostrzyć i jaki jest oryginalny kąt ostrza.

Jeżeli nóż jest tani to nie ma, co głowić się kilka razy przejedziemy na ostrzałce i to wystarczy. Jeżeli nóż jest cenny to wypada podczas ostrzenia utrzymać pierwotny kąt. Nie polecam samemu ostrzyć noży ceramicznych są nadzwyczaj twarde i tylko ostrzałki diamentowe dają sobie radę.

Noże zależnie od zastosowania ostrzy się pod przeróżnymi kątami. Jeżeli nóż potrzebny jest do krojenia miękkich rzeczy, jak owoce, można naostrzyć go pod niewielkim kątem 15 stopni. Jeżeli nóż ma być wielozadaniowy i dłużej utrzymać ostrość można ostrzyć pod większym kątem 22 stopni. Do ostrzenia noży wykorzystujemy ostrzałkę ceramiczną zwane czasami jako osełki, ostrzałki diamentowe lub tzw. gotowe komplety ostrzące. Ostrzałki ceramiczne mają przeważnie dwa rodzaje ziarna pierwsze zgrubne drugie drobniejsze. Za to diamentowe to na ogół kilka granulacji. 

Pracę zaczynamy od grubego ziarna(150-200) a kończymy na drobnym(240-600). Noże ostrzymy pod identycznym kątem, względem powierzchni ostrzałki. Jeżeli nie mamy wprawy to można trzymać kciuk pomiędzy kamieniem a grzbietem noża do prowadzenia jednakowego kąta. W trakcie ostrzenia należałoby wypłukiwać urobek, co jakiś czas mocząc ostrzałkę w wodzie lub ciągle ją polewać. Zabieg ten ma na celu spłukanie urobku i powoduje, że ostrzałka sie nie zapycha.

Pamiętamy ostrzem stale w obu kierunkach, kierunkiem posuwisto zwrotnym i prostopadle do ostrza. Nie należy się obawiać przesuwania noża po ostrzałce pod włos.

 

Komplety ostrzące to gotowe rozwiązania dla bardziej zaawansowanych. Przed zakupem najlepiej obejrzeć jakiś film z instrukcją lub zajrzeć forum knives. Zasadniczą zaletą takich zestawów jest gotowe, przemyślane rozwiązanie ostrzenia, wadą wysoka cena. Nie każdy wyda kilka stów na ostrzenie noża za parę dziesiąt złotych. Jeżeli mamy nożyk za kilkaset to warto.

Jeżeli nie chcemy bawić się ostrzałkami płaskimi lub zestawami można użyć ceramicznej ostrzałki krążkowej. Jest to tania, prosta wersja, i nader skuteczna. Przeciągamy kilkakrotnie nóż po krążkach w tył i przód. Ostrze noża nie jest, co prawda wyprowadzone i szybciej będzie się nam zużywał, ale każdy laik lub pani domu (niemogąca doprosić się swego współmałżonka o naostrzenie) na pewno nie będzie narzekać na tępe noże. Nie reklamuję ostrzałek krążkowych diamentowych lub stalowych. Te pierwsze frezują ostrze a te drugie to nie wiem, co wykonują, ale na pewno nie ostrzą w pełnym słowa znaczeniu.

 

Na koniec dorzucę jeszcze dwie uwagi. Pierwsza to, aby pamiętać, żeby nie przetrzymywać noży luźno wepchniętych do szuflady lub zlewu. Częstokroć się zdarza, że ostrze podczas otwierania i zamykania szuflady uderza w inne sztućce i tępi się, poza tym to niebezpieczne i może pojawić się krew.  I druga uwaga to ciąć należy zawsze na miękkim podłożu, deska z drewna lub deski z tworzywa. Przestępstwem jest krojenie ostrym nożem na ceramicznym talerzu lub na stalowym półmisku.

 

18 Lis 2017 08:23 - Super User
Wysokotemperaturowe uszczelnienia na bazie włókna szklanego

Witam
Następnym materiałem na uszczelki i uszczelnienia są wyroby na bazie włókna szklanego.

Włókna szklane powstają w procesie wydłużania stopu danego szkła w pasma o jednakowej średnicy, [ ... ]

W wolnych chwilachRead more...
18 Lis 2017 07:40 - Super User
Wiertarki z stopą magnetycznę - zastosowanie

Witam
Wiertarki ze stopą magnetyczną są coraz częściej wykorzystywane do wiercenia otworów w stali. Podstawową zaletą tych elektronarzędzi jest ich mobilność i możliwość wykonywania otworów [ ... ]

Technika i technologieRead more...
20 Wrz 2017 10:31 - Super User
Nowe produkty w wrześniu 2017

Cześć

W ostatnim czasie dużo zmieniliśmy w naszym sklepie internetowym. Przede wszystkim zmieniliśmy platwormę na wersję responsywną. Można teraz prościej i przejrzyściej dokonywać zakupów [ ... ]

Nowości narzędzioweRead more...
20 Wrz 2017 07:21 - Super User
Guma do samodzielnego wycinania uszczelek

Jednym z rodzajów materiałów stosowanych do produkcji uszczelnień jest guma olejoodporna NBR.
Na magazynie mamy płyty wykonane z tego materiału. Poniżej krótka charakterystyka:
Guma NBR – Kauczuk [ ... ]

Porady techniczneRead more...
19 Wrz 2017 12:54 - Super User
Porządek w miejscu pracy - pojemniki narzędiowe

Magazynowanie narzędzi, śrub, kołków i innych używanych w zakładach nie musi być uciążliwe. Wszystko zależy od ilości dostępnego miejsca, inwencji i odpowiednich pojemników, organizerów, pudełek [ ... ]

Porady domoweRead more...
31 Lip 2017 06:57 - Super User
Jak samodzielnie wyciąć uszczelkę

Dzień dobry.
Poszukując publikacji o uszczelkach i uszczelnieniach znalazłem ciekawy poradnik poświęcony wycinaniu uszczelnienia z płyty uszczelkarskiej.
Sposób bazuje na przygotowaniu szablonu i [ ... ]

Porady techniczneRead more...
Other Articles